Humor
[ostatnia aktualizacja 2006.12.06 15:51:05 ]Matka z małą córką wybrała sie w odwiedziny do rodziny w Warszawie. Matka
próbowała złapać taksówkę, podczas gdy córka rozgladając się zauważyła grupę
wyzywająco ubranych kobiet zgromadzonych na rogu ulicy. W końcu matce udało
się zatrzymać taksówkę i ruszyły w drogę. W pewnym momencie córka pyta:
- Mamusiu, na co czekały te panie tam na rogu?
- Te panie czekały na mężów, żeby je odwieźli do domu po pracy. - odpowiada matka.
- Taksówkarz słyszćc tę wymianę zdań odwraca sie i mówi:
- Ach, niech pani bajek córce nie opowiada! To kurwy są i tyle...
- Zapada chwila niezrecznego milczenia, przerwana przez kolejne pytanie dziecka:
- Mamusiu, a czy te panie maja dzieci?
- Oczywiście - odpowiada mama - a myślisz, że skąd sie biorą warszawscy taksówkarze?!
A man had just been laid off from work. He was standing on the railing of a high bridge getting ready to jump off, when he happened to look down and see a little man with no arms dancing all around on the river bank below.
He thought, "Life isn't so bad after all," and got off the railing.
He then walked down to the river bank to thank the little man for saving his life.
"Thank you," he said. "I was going to jump off that bridge and kill myself, but when I saw you dancing even though you have no arms, I changed my mind."
"Dancing? I'm not dancing!" the armless man replied bitterly ... "My asshole itches, and I can't scratch it!"
10% of the women had sex within the first hour of their first date.
20% of the men had sex in a non-traditional place.
36% of the women favour nudity.
45% of the women prefer dark men with blue eyes.
46% of the women experienced anal sex.
70% of the women prefer sex in the morning.
80% of the men have never experienced homosexual relations.
90% of the women would like to have sex in the forest.
99% of the women have never experienced sex in the office.
Conclusion:
Statistically speaking, you have a better chance of having anal sex in
the morning with a strange woman in the forest than to have sex in the
office at the end of the day.
Moral:
Do not stay late in the office. Nothing good will ever come of it!
Why is a man like a snowstorm?
Because you don't know when he's coming, how many inches you'll get,
or how long it'll stay.
For all of us who feel only the deepest love and affection for the way computers have enhanced our lives, read on.
At a recent computer expo (COMDEX), Bill Gates reportedly compared the computer industry with the auto industry and stated, 'If GM had kept up with technology like the computer industry has, we would all be driving $25.00 cars that got 1,000 miles to the gallon.'
In response to Bill's comments, General Motors issued a press release stating: If GM had developed technology like Microsoft, we would all be driving cars with the following characteristics:
- For no reason whatsoever, your car would crash twice a day.
- Every time they repainted the lines in the road, you would have to buy a new car.
- Occasionally your car would die on the freeway for no reason. You would have to pull over to the side of the road, close all of the windows, shut off the car, restart it, and reopen the windows before you could continue.
- Occasionally, executing a maneuver such as a left turn would cause your car to shut down and refuse to restart, in which case you would have to reinstall the engine.
- Macintosh would make a car that was powered by the sun, was reliable, five times as fast and twice as easy to drive -- but would only run on only five percent of the roads.
- The oil, water temperature, and alternator warning lights would all be replaced by a single 'This Car Has Performed An Illegal Operation' warning light.
- The airbag system would ask 'Are you sure?' before deploying.
- Occasionally, your car would lock you out and refuse to let you in until you: simultaneously lifted the door handle, turned the key, and grabbed hold of the radio antenna.
- Every time a new car was introduced, car buyers would have to learn how to drive all over again because none of the controls would operate in the same manner as the old car.
- You'd have to press the 'Start button' to turn the engine off. "
W warzywniaku.
- Bardzo robaczywe te śliwki?
- Co druga...
- Żartuje Pani.
- No, żartuje.
Nie żartowała.
Wykładowca wchodzi do sali i zaczyna zajęcia mówiąc:
- Dzisiaj prosze Państwa porozmawiamy sobie o kłamstwie, ale najpierw
zapytam kto przeczytał moją najnowszą książkę o relacjach
międzyludzkich? Wszyscy podnieśli ręce.
- No i właśnie. Mamy tu przykład zbiorowego kłamstwa. Książke rzeczywiście
napisałem ale nie oddałem jeszcze do druku.
Kupował facet od rolnika chałupę nad jeziorem. I pyta go:
- Panie, a jak tutaj z komarami?
- Noooo... czasem są, ale my znaleźlismy sposób!
- Tak? Jaki?
- Nooo.... sadzamy teściową na ławeczce przed chałupą i smarujemy jej twarz
miodem. I te komary lecą do niej i jest spokój!
- Ale ona się przecież zadrapie na śmierć!
- Nieeeee... jest sparaliżowana...
Idą dwa owsiki w dupie. Tata owsik i syn owsik. Idą tak sobie idą w tej
dupie i synek zaczyna pytac:
- Tato! Tato! A koledzy mi mówili, że gdzieś jest taka żółta kulka co tak
świeci i daje ciepło i jest wtedy przyjemnie.
- Tak synku to jest słońce.
- A tato! tato! Koledzy mi mówili, że jest takie cos błękitnego, że na tym
ta żółta kulka jest i że to tak ładnie wygląda.
- To jest niebo synku.
- A tato! tato! Koledzy mi mówili, że jest coś takiego zielonego na co
można się położyć i tak pachnie i tak można leżeć i patrzec na żółtą
kulkę i to coś błękitnego.
- Synku to jest trawa.
- Tato, skoro gdzieś jest tak pięknie i wspaniale to czemu my mieszkamy w
takim brudnym, ciemnym i śmierdzącym miejscu?
- Bo to nasza ojczyzna synku.
Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną bakterie.
- Hej, bakterie, gdzie biegniecie?
Bakterie na to:
- Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko spierdalaj stąd, bo zaraz tu będą
antybiotyki! I pobiegły w dół przewodu pokarmowego.
Tasiemiec lekko przestraszony myśli:
- Co jest?
Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.
- Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?
- Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wypierdalaj. Za pięć minut będą tu
antybiotyki! - I pobiegła w dół przewodu pokarmowego.
Tasiemiec przestraszył się nie na żarty, spakował plecak i wieje w dół
przewodu pokarmowego. Dobiega do ujścia, a tam siedzi glista na walizkach i
beczy. Tasiemiec pyta się:
- No co się stało, czego beczysz?
- A bo mi kupa o 12-tej uciekła...
Studentowi straszliwie podobała się koleżanka z roku. Postanowił więc, że
doprowadzi "do konsumpcji tego rodzącego się uczucia".
Wymyślił plan. Po pierwsze kolacja w dobrej restauracji. Po drugie wizyta u niego na stancji.
No i na koniec konsumpcja właściwa. Zaczął wprowadzać plan w życie. Zaprosił dziewczynę do restauracji w Grand
Hotelu, siedli przy stoliku, kelner przynosi menu. Tu następuje lekki szok u
chłopaka, gdyż dziewczyna wybiera kilka przekąsek, danie właściwe, jakieś
wino i to wszystko z "górnego przedziału cenowego". No ale czego się nie
robi, żeby zdobyć kobietę. "Odbiję to sobie u mnie na stancji" - myśli
student. Gdy kelner dostarcza potrawy i stolik jest już prawie cały
zastawiony chłopak pyta:
- Czy ty zawsze tak dużo jesz?
- Nie - odpowiada dziewczyna - tylko wtedy gdy mam okres...
Dwaj żebracy, pan Józek i pan Marian, siedzą sobie w przejściu podziemnym.
Pan Józek trzyma wielki krzyż, pan Marian równie wielką gwiazdę Dawida.
Przechodnie z niechęcią spoglądając na Mariana wrzucają demonstracyjnie
hojne datki do kapelusza pana Józka, który to kapelusz w niedługim czasie
napełnił się po brzegi.
Pochodzi do nich ksiądz, który od jakiegoś czasu im się przyglądał i
zwracając się do pana Mariana mówi:
- Nie zdajesz sobie synu sprawy, że jesteśmy w kraju katolickim? Trzymając
gwiazdę Dawida nie oczekuj, że ktoś Ci rzuci choćby grosz.
Na to pan Marian do pana Józefa:
- He, he, popatrz Józek, kto nas chce uczyć marketingu!
Czy ma ktos może zaproszenia na gmaila? Chciałbym założyc konto ale moi znajomi wyczerpali już zaproszenia. Jeśli któś byłby łaskawy to prosiłbym o wysłanie zaproszenia na: emariusz (małpa) tlen (kropka) pl (oczywiscie wszystko pisane bez spacji i odpowiedznio pozamieniane wyrazy w nawiasach).
Do mężczyzny leżącego na trawniku podchodzi policjant i pyta:
- Obywatelu, co to jest? Hotel?
- A przepraszam, co to jest? Informacja turystyczna?
Student medycyny wybrał się po zajęciach do prosektorium poćwiczyć przed zbliżającym się egzaminem. Podszedł do stołu, na którym twarzą do dołu leżało ciało. Student podniósł prześcieradło i zaskoczony zobaczył korek wystający z odbytnicy. Zaintrygowany pociągnął za koreczek, który wyskoczył z charakterystycznym puknięciem, a wtedy w sali rozległ się śpiew: "Keine Grenzen..." Zaskoczony student wcisnął korek na swoje miejsce i śpiew ucichł... Nie dowierzając własnym uszom, wyciągnął zatyczkę jeszcze raz - pUk!.. i... "Keine Grenzen..." Kompletnie nic już nie rozumiejąc, chłopak poleciał po asystenta i ciągnie go za rękaw do zwłok.
- Niech pan popatrzy i posłucha! Przecież to niemożliwe! ...pUk!... "Keine Grenzen..."
- Heh, no i co z tego? - spytał asystent spokojnie.
- No jak to?! Przecież to najdziwniejsza rzecz jaką w życiu widziałem!
- E tam, byle dupa potrafi śpiewać po niemiecku.
Lekarz do pacjenta:
- Muszę Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.
- Tego się obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS? Na pytanie lekarza
- Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:
- Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie wszyscy, co ją już mieli się powieszą.
Rozmowa telefoniczna:
- Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
- Na bazarze jesteś, skarbie?
- Nie, w aptece.
Hrabia budzi się rano i widzi na śniegu napis: "Hrabia to idiota". Wkurzony woła Jana i pyta:
- Kto to zrobił!!!
- Zaraz sprawdzę, jaśnie panie
Po chwili wraca Jan i mówi
- Mocz ogrodnika a pismo pani hrabiny.
Wróżka mówi do klientki:
- Mąż panią zdradza.
- Chyba musiała pani odwrotnie rozłożyć karty.
Mąż razem z żoną poszedł na zakupy. W pewnej chwili żona mówi do męża:
-Popatrz, taka ładna bielizna, może tak byś mi ją kupił?
-No co ty, oszalałaś, masz tyłek jak kombajn, w życiu takiej bielizny nie założysz.
Wieczorem mąż chce sie kochać, a żona do niego:
-No co ty, oszalałeś, na jednego kłosa będę kombajn zapuszczać!?
- Po ile są te akordeony?
- Po 1400, panie władzo.
- Dlaczego pani mówi do mnie: panie władzo, skoro ja przyszedłem po cywilnemu?
- Bo to są kaloryfery...
- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice.
- Nie!
- Jasiu wytrzyj!
- No dobra. Ale gdzie jest szmata?
- Poszukaj gdzieś w szafce...
- Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci:
- Kochane dzieci co byście napisali na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu znalazł szmatę i mówi:
- Tu leży ta szmata!
Siedzi przy barze mocno wciety facet zbliżajacy sie do pozycji półleżacej. Podchodzi koles i sie pyta:
- Panie wolne to miejsce
Na to pijaczek schyla sie pod bar i mocno zachrypnietym glosem pyta:
- Stasiek, będziesz jeszcze siedział?
Wchodzi facet na dyskotekę w Wołominie. Ochroniarz pyta go:
-Ma Pan pistolet?
-Nie.
-A jakiś nóż?
-Nie.
-A może siekierkę?
-No nie.
-To może jakiś kastecik?
-Nie, nic takiego nie mam.
Ochroniarz bierze butelkę, rozbija i mówi:
- To niech Pan tego tulipana chociaż weżmie.
Gdzie leżą Niemcy?
Pod Stalingradem.
Twierdzenie O Lokalnych Geniuszach.
"Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy."
Rozmowa dwóch studentów po egzaminie z anatomii.
- Jak odpowiedziałeś na pytanie - "Do czego służy zgrubienie na członku?"
- To proste - By sprawiać przyjemność kobiecie.
- To ja chyba źle - Żeby ręka się nie ześlizgnęła.
Facet lekko na bani wraca do domu ......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka ci w głowie itp... Facet
sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii...
Żona:
- .........?.........
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, cholera, zainteresowań!...
Był sobie facet, który z teściową swą nienawidził się tak, że całe miasto gdzie mieszkali
wiedziało i śmiało się z ich wzajemnej nienawiści, rodzina natomiast była tym wręcz
zrozpaczona
Przyszedł jednak dzień śmierci teściowej. Dwa dni później odbył się pogrzeb,
gdzie rodzina przy otwartej trumnie staruszki składając jej ostatni hołd całowała to w jeden to drugi
policzek. Nie mała konsternacja nastała, gdy kolej przyszła na uw zięcia. Ten zbliżył się do
trumny powoli, nachylił i schował głowę głęboko w trumnie, tak że nikt nie widział co on tam
właściwie robi. Wszyscy zamarli. Chwila ta zaczęła się do tego stopnia niebezpiecznie
przedłużać, że najbliższa rodzina postanowiła odciągnąć zięcia na bok. Nie łatwo było tego
dokoać, aby nie rozpętać awantury, na szczęście udało się. Kiedy już uczestnicy małej
przepychanki oddalili się rozpoczęły się pytania. "Coś Ty tam robił? Co to w ogóle miało
znaczyć? Niegdy jej nie lubiłeś a teraz co?" itp... Zamulony zięciulo spokojnie odparł:
"No wiecie - przedwczoraj gdy się dowiedziałem o śmierci tej dziadygi postanowiliśmy
z kolegami to opić i tak balowaliśmy do dzisiaj. Teraz mam kaca jakiego świat nie widzał
a do niej... przyjemnie się tak przytulić, bo jest taka zimniutka"
Córka przychodzi do ojca: Tato poznałam chłopaka.
- No i co, no i co?
- No, poznałam na dyskotece
- No i co, no i co?
- No i potańczylismy troche...
- No i co no i co?
- Potem zabrał mnie na przejażdżke swoim BMW...
- No i co, no i co?
- Potem zabrał do siebie...
- No i co, no i co?
- Potem puściliśmy sobie muzyczkę, zapaliliśmy świece...
- No i co, no i co?
- Rozpiał mi bluzkę...
- We idź do matki bo mi juz staje.
Przychodzi student na egzamin z filozofii i nic nie umie... wkońcu kiedy egzaminator prosi o indeks z zamiarem
wstawienia dwóji student wpada na pomysl ostanej szansy i mowi do wykladowcy:
- przepraszam Pana, mam propozycje : czy jeśli ja bym Panu zadał pytanie na które by Pan odpowiedział to otrzymuje 2,
ale jesli tak się stanie że Pan odpowiedzi nie będzie znał to postawi mi Pan 5
egzaminator chwile się zawachal ale się zgodzil
- no dobrze prosze o Pańskie pytanie
- co to jest moralne a nielogiczne, niemoralne a logiczne oraz niemoralne i nielogiczne
myślal myślal i nie wymyślil: postawił studentowi 5 - woła nastepnego i pyta o to, czego przed chwilą sam nie wiedział
- prosze Pana co jest moralne a nielogiczne
- ano Panie Profesorze to jest to np
- Pan ma 70 lat, jest Pan żonaty ale Pana żona ma lat 20 i to jest moralne ale nielogiczne
- hmmmmmmm, a co to jest niemoralne i zarazem logiczne
- no Pana żona ma 20 lat i przeprzy się ze studentem, to jest niemoralne ale logiczne
- wrrrrrrrr.... a w takim razie co Pana zdaniem jest nimoralne i nielogiczne
- no wie Pan - to że jakiś student pieprzy Pana żone to jest niemoralne, ale to że stawia mu Pan 5 z egzaminu to już jest nielogiczne!
Zasłyszane:
Jaka jest różnica dla nauczyciela pomiędzy indywidualną lekcją z uczniem a lekcją w podstawówce. Mniej więcej
taka jak pomiędzy pojedynkiem a linczem.
Studencka złota myśl
Wykładowcy którzy otrzymali na swój przedmiot połowę z normalnych 30 godz wykładów na semestr czyli 15 godź pracują statystycznie dwa razy szybciej i 2 razy gorzej...
- Halo ?
- Cześć maleńka, tu tatuś, daj mi mamusię
- Tatusiu, mamusia jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem po dłuższej chwili milczenia:
- Ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka!
- Nieprawda! Mam! I jest teraz z mamusią w sypialni!
- Ok, no cóż ... posłuchaj uważnie, chce żebyś coś dla mnie zrobiła. Dobrze?
- Dobrze tatusiu
- To idź na górę do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, że tata właśnie parkuje przed domem...
... kilka minut później:
- Już zrobiłam
- I co się stało ?
- Mama bardzo się przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i zaczęła
biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła się o dywan i wypadł przez
okno i leży nieżywa.
- Boże, a wujek Franek ?
- On też wyskoczył z łóżka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył przez
okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale tatusiu, tam nie
było wody, miałeś napełnić go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i
wujek upadł na dno i też jest nieżywy.
...baaardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie:
- Basen mówisz? A czy to numer 555-67-89 ?
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na
temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmi:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona pyta:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...
Taksówkarz w Warszawie złapał klienta - Japończyka. Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... coś go minęło...
Japończyk podeksytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz nic nie mowi, spokojnie jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu
coś śmignęło bokiem.
Japończyk z uśmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnóstwo sibka.
Taksówkarz nadal nic, jedzie dalej. W końcu dowiózł klienta, po kilku podobnych przypadkach i mówi:
- 400 złotych.
Japoniec zdziwiony:
- Cemu tak duzio taki krótki kurs?
Na to taksówkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Stoi sobie policjant z "suszarką" na poboczu i się nudzi. Nagle na
horyzoncie pojawia się nowiutki Mercedes. Wietrząc kasę, smerf go
zatrzymuje. Ku jego wielkiemu zdziwieniu za kierownicą siedzi
obszarpany, smierdzący żul. Policjant totalnie zaskoczony pyta:
- Kurde! Tyle lat pracuję i nie stać mnie na takiego merca, a ty taki
obszarpany takim cackiem się bujasz. Jak to możliwe?
- Bo ja mam taki dar: jak nasikam łysemu na głowę, to mu włosy odrastają.
Jednemu nowobogackiemu nasikałem i mi tego merca podarował.
Policjant zdejmuje czapkę i nadstawia łysą pałę:
- Posikaj i na mnie, to nie zapłacisz mandatu i puszczę cię wolno!
Żul rozpina rozporek i zaczyna sikać. Z tylnego siedzenia mercedesa
sychać histeryczny śmiech:
- O w mordę! Za taki numer to ci i mieszkanie kupię!
Ocean... Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
"Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków
i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu
krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie, kurwa głowa boli!"
W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii, pani pyta się dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa.
Malgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Jasiu podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce na głowę i szeroko nogi!
Dzwoni do radia kobieta
- Dzień dobry! Chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W
środku były trzy tysiące złotych w gotówce oraz czek na okaziciela,
opiewający na sumę 10.000 euro. Było też prawo jazdy na nazwisko
Stanisław Kowalski, zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie.
I mam w związku z tym gorącą prośbę:
"Proszę Panu Stasiowi puścić jakiś fajny
kawałek z dedykacją ode mnie!"
Drogi Kubusiu !
Chciałem Ci w tym liście serdecznie podziękować za te wspaniałe promocje,dzięki którym dzieci mogą się bawić wysyłając do Ciebie etykietki z soków, w zamian za co otrzymują drobne upominki.
I tak kilka miesięcy temu moja córka skusiła się na Kubusiowy Plecaczek.
Wszystkie pieniążki, które dostawała wydawała na te Twoje zagęszczane soczko-smrodki licząc na to, że kiedy wyśle założoną ilość etykiet otrzyma obiecany Plecaczek z Twoją sympatyczną mordką. Trzeba było zobaczyć
jej zawiedzioną dziesięcioletnią minkę kiedy zamiast plecaczka otrzymała w liście Przygodową Bandankę z rozbrajającym wyjaśnieniem, że Plecaczki się skończyły. Tak więc puchaty skurwysynu chciałem Ci napisać, że Jebaną Przygodową Bandankę możesz sobie z całym tym twoim posranym działem marketingu wsadzić w dupę, bo nie mam szacunku dla kogoś kto oszukuje dzieci. Mam nadzieję, że spotkają cię wszelkie możliwe przykrości a najlepiej, żeby przez tysiąc i jedną noc ciebie i tego chuja co
wymyślił tę promocję rżnął Alibaba i czterdziestu nieogolonych rozbójników. Choć znając
branżę reklamową obawiam się, że mogłoby to wam się spodobać.Powinieneś też
zmienić imię - zamiast Kubuś - Kuba rozpruwacz (dziecięcych portfeli ).
Moja córka jest zbyt młoda żeby cię pożegnać w jedyny dopuszczalny w tej sytuacji sposób...
Pierdol się Kubusiu...idziemy do Pysia
Z poważaniem
Były Klient
W mieszkaniu na "wygodnym" łóżeczku rozkoszuje się namiętnie pewna parka.
W pewnym momencie słychać dzwonek do drzwi!! dzyń dzyń !!
Przerażona kobieta krzyczy, "UCIEKAJ TO MÓJ MĄŻ WRÓCIŁ Z PRACY!!"
Facet nie tracąc ani chwili w międzyczasie zbiera swoje ubrania i wskakuje do szafy, kiedy to kobieta
w tempie supermena doprowadza się do "porządku". W kolejnej chwili ciszy rozdzielającej dzwonki
do drzwi wszystko zamiera... i słychać tylko delikatne skrzypienie szafy z której wychyla się
facet i mówi "WIESZ KOCHANIE CHYBA OBOJE JESTEŚMY ZBYT MOCNO ZESTRESOWANI BO TO JA JESTEM TWOIM MĘŻEM"
Niestety ludzie, ale niektorych z was musze powaznie zmartwic, nie zalamujcie sie za bardzo, ten tekst nie jest jeszcze potwierdzony, sa to jedynie suche dane i przypuszczenia naukowcow, ktore udalo mi sie zdobyc na innym portalu: MIKOŁAJ NIE ISTNIEJE - dowodzą inżynierowie z Politechniki. Znamy 300.000 gatunków ssaków - ale nie ma wśród nich ani jednej odmiany latającego renifera. Na Ziemi żyje około 2 mdl. dzieci. Odliczywszy nawet dzieci muzułmanów, buddystów, wyznawców hinduizmu, itd., które nie oczekują jego wizyty, daje to około 378 mln dzieci do obsłużenia w ciągu jednej nocy. Zakładając że przeciętna rodzina liczy 2,5 dziecka (wg. statystyki) daje to około 150 mln domów do odwiedzenia. Co z tego wynika - zaraz zobaczymy. Uwzględniwszy, że Boże Narodzenie trwa 31 godzin (biorąc pod uwagę zysk wynikający ze zmian stref czasowych przy podróży ze wschodu na zachód) daje to około 822.6 wizyty w domu na sekundę. W tym czasie Mikołaj musi zeskoczyć z sań, wpaść przez komin, położyć prezent pod choinką, powiedzieć parę razy "ho ho ho", wrócić przez komin, wskoczyć na sanie, wystartować, dolecieć do następnego domu. Wedle kalkulacji daje to około 150.000.000 km do przebycia w ciągu nocy. W efekcie sanie Mikołaja musiałyby być 3.000 razy szybsze od dźwięku, by przebyć ten dystans w czasie 31 godzin (czyli wyciągać około 50 km/s). Tymczasem typowy renifer rozwija nie więcej niż 30 km/h. Brak danych dotyczących szybkości latających reniferów. Ładowność sań: zakładając, że przeciętny prezent waży około 1 kg, sanie musiałyby mieć ładowność supertankowca (ok. 321.000 ton). Tymczasem zwykły renifer ma 'uciąg' rzędu 600 kg. Zakładając, że renifery latające mają większy udźwig - to i tak potrzeba co najmniej 200.000 reniferów. Statek o masie rzędu 320.000 ton, poruszający się z prędkością 50 km/s spaliłby się w atmosferze ziemi - chyba, że renifery są w stanie wypocić w ciągu sekundy energię rzędu 14.2 kwintylionów dżuli. Nie wspominając już o ogromnych turbulencjach powietrza i tzw. sonic boom (efekcie przekroczenia bariery dźwięku), których nikt nigdy nie zaobserwował. Wedle naszych obliczeń, taki pojazd powinien wyparować w ciągu 0,00426 sekundy od momentu startu. Dodatkowo Mikołaj podlegałby zabójczemu przeciążeniu (przy starcie) rzędu 17.500 g. Zakładając, że Mikołaj waży około 125 kg, to przy takim przeciążeniu jego ciało ważyłoby ok. 2.150.000 kg.
Spotyka się dwóch kumpli. Jeden pyta drugiego:
- Słuchaj Wojtuś, czy byliście z żoną na wycieczce we Francji?
- Nie, tutaj jakiś świnia ją tego nauczył!
Rozmawiają dwaj faceci w barze:
- Strzeliłbym pięćdziesiątkę - mówi jeden.
- A ja osiemnastkę.
Przyszedł facet do burdelu
- Dzień dobry, chcialbym zamówić sobie panienkę.
- Proszę, tu jest cennik - mowi burdelmama.
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
- Niech pan pokaże ile ma.
- ...
- Uuuu, za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie, jedynie może być pan Marian
- No jak ma być to niech będzie - odparl facet.
Zeszli do kotlowni, do palacza Mariana
- Panie Marianie, klient do pana!
Pan Marian odstawil wiadro z węglem, szufle, zdjąl spodnie i wypiął się
w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i
zarośniętego Mariana, próbuje się do niego dobrać, ale nie bardzo wie jak.
Mówi więc:
- Ty, może byś mi pomógł?
Na co Marian odwrócił głowę, wypluł papierosa, zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem:
- KOCHAM CIĘ...
Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą
dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem, jak pan ale ja teraz spierdalam!
W autobusie komunikacji miejskiej siedzi młody chłopak i czyta
bulwarowa gazetkę. W pewnym momencie tuż obok młodzieniaszka staje
babcia podpierająca się laską. Autobus jedzie, a babcia zaczyna stukać
laską w podłogę. Chłopak podderwowany sytuacją zwraca babci uwagę
- Babciu gdybyś założyła gumką na laskę to nie byłoby słychać stukania!
Babcia zdenerwowana odpowiada:
- Gdyby twój ojciec nałożył gumkę to ja teraz miałabym gdzie usiąść!
Jasio wbiega do apteki. Tu jak zwykle duża kolejka. Jasio staje na końcu i zaczyna mruczeć pod nosem:
- A ona tam leży i czeka...
Powtarza to coraz głośniej, aż ludzie się zirytowali i przepuścili go.
Jasio przepycha sie do okienka i prosi o paczkę... prezerwatyw.
Wraca mąż z pracy do domu, otwiera mu żonka (typ blondynki),
podaje kapcie, obiad, potem piwko i gazetka, włącza telewizor z
ulubionym kanałem sportowym i nic nie mówiąc wychodzi do kuchni (do
swoich kobiecych, domowych obowiązków). I tak jest co dzień od ślubu.
Jednak tego dnia żona przerywa swoje czynności, wpada do pokoju i pyta:
- Kochanie powiedz mi co to jest "konsternacja".
Mąż leniwie składajac gazetę z lekkim wkurzeniem, że mu się przerywa, odpowiada:
- Widzisz kochanie, gdybyś to ty wróciła wcześniej do domu po pracy, a
ja tu z inną kobietą..., to u ciebie właśnie wtedy wystąpiła by
konsternacja.
- Ahaaa.... i wróciła do swoich czynności.
Jednak po dziesięciu minutach wpada ponownie i pyta:
- To znaczy, że gdybyś Ty wrócił wcześniej do domu, a ja tu z innym mężczyzną...?
- Nie, nie, nie kochanie! Ty nie myl kurestwa z konsternacją!!
Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed
spotkaniem z żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to
nigdy nie wiadomo co człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy. Nie
ma go pół godziny, w końcu wychodzi załamamy.
- No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
Dlaczego św Mikołaj jest szczęśliwy?
Ponieważ zna adresy wszystkich niegrzecznych dziewczyn!
Dlaczego student jest podobny do psa?
- Bo jak się go o coś pyta to tak mądrze patrzy
Dzwoni telefon do domu. Odbiera mąż
- Słucham?
- Czy mogę z Jolą?
- Nie ma Joli!
- Ja wiem, że nie ma! Pytam się, czy mogę?
Wraca ztyrany grabarz do domu
- Co się stało, ile miałeś pogrzebów
- Jeden
- Tylko jeden?
- Za to chowaliśmy naczelnika użedu skarbowego. I jak go zakopaliśmy to rozległy
się takie brawa, że musiliśmy siedem razy bisować
Przychodzi facet do spożywczaka.
- Czy cukier w kostkach?
- Nie ma
- A może jest
jakaś inna tania bombonierka dla teściowej
Dlaczego kobiety mają mniejsze stopy?
Żeby miały bliżej do zlewozmywaka
Leży latem teściowa w szpitalu. Rodzina odwiedza ją dzień po dniu. I za każdym razem
wszystkie synowe żałują jej losu...
- jaka to szkoda że "Mamusia" nie może
z nimi wylegiwać się na piaszczystej plaży.
Wkońcu sąsiadka z łużka obok komentuje
- Jake to szczęście że ma Pani taką kochającą rodzinę.
Zazdroszczę Pani
- wie Pani, nie bardzo jest czego.
odpiera "Mamusia"
- One tylko tak ... żebym się powoli do piachu przyzwyczajała
- Czym się różni początek XX od początku XXI wieku?
- Tym mianowicie, że na początku XX trzeba było rozchylić pantalony, żeby zobaczyć pośladki, a na początku XXI trzeba rozchylić pośladki żeby zobaczyć majtki.
- Jaki jest najszybszy ssak na ziemi?
- Gepard.
- A najszybszy ptak?
- Ptak geparda
- Wróbelek na gałęzi siedzi czy kuca?
- Kuca, bo jakby siedział to by mu nóżki zwisały.
Dlaczego informatycy mylą haloween z Bożym Narodzeniem?
Ponieważ 25dec == 31oct
Strażnik wchodzi do celi i mówi:
- Fąfara, wychodzić! Kąpiel!
- Czy to konieczne?
- A kiedy się ostatni raz kąpałeś?
- Dwa lata temu. Ale przecież za pół roku wychodzę, to mogę wykąpać się w domu!
- Panie doktorze, każdej nocy śnią mi się nagie dziewczęta, jak wbiegają i wybiegają z pokoju...
- I chce pan, żeby ten sen się nie pojawiał?
- Nie, tylko chcialem spytać, co zrobić, żeby one tak nie trzaskały drzwiami...
Jasio kopie dól w ogródku. Zaciekawiony sasiad pyta:
- co robisz??
- Kopie grób dla mojej zlotej rybki.
- Ale czemu taki duzy?
- Bo jest w twoim p********m kocie!
- Co to jest apatia?
- Stosunek do stosunku po stosunku!
- Jaka jest największa anomalia fizjologiczno-polityczna?
- Członek z ramienia wysunięty na czoło.
Największe studenckie kłamstwa
- Od jutra nie piję
- Od nowego semestru biorę się do pracy
- Chodź ze mną do akademika, nie zrobie ci krzywdy
- Nie dziękuję, nie jestem głodny
Dzwoni klient do masarni:
- Czy pierś z kurczaka pan ma?
- Mam.
- A czy łopatkę pan ma?
- Mam.
- A świński ryj pan ma?
- Mam.
- No to musi pan śmiesznie wyglądać.
Three women walk on on the beach and see a man without legs and arms:
First woman asks - have you ever been hugged?
- No - he replies
So she hugs him.
Second woman asks - have you ever been kissed?
- No - he says
So she kisses him
Third one asks - have you ever been fucked?
- No
- You will be soon, the tide is coming.
A woman, standing nude, looks in the bedroom mirror and says to her husband,
"I feel horrible, I look fat and ugly. Pay me a compliment."
The husband replies, "Your eyesight's damn near perfect."
Dziennikarka przeprowadza wywiad na siłowni z mięśniakiem, który na
wszystkie jej pytania odpowiada:
- yyyyyyy
- yyyhy
- no
- eeee...
Wkońcu mówi:
- dobrze, to jeszcze ostatnie, krótkie pytanie - po co panu głowa?
Na to mięśniak:
- jem niom...
Dlaczego kobieta ma o jeden zwój mózgowy więcej od konia?
- by jak myje podłogę nie piła wody z wiadra.
Czym różni się programista od polityka?
- Programiście płacą pieniądze tylko za programy, które dają jakiś efekt.
Dyrektor przyjął blondynkę jako sekretarkę i w pierwszym dniu pracy udziela jej instruktażu:
- Niech pani zapamięta, że należy trzy razy dodawać cyfry zanim przedstawi mi pani końcową sumę. Ona musi być sprawdzona i pewna!
- Proszę, panie dyrektorze. To sumowałam nawet dziesięć razy.
- Znakomicie. Lubię takie sumienne sekretarki!
- A tu ma pan dziesięć różnych wyników.
Rozmawiają dwaj koledzy:
- Dlaczego twój szef cię wylał z pracy?
- Bo w godzinach pracy spałem.
- No i co z tego, przecież wszyscy tak robią?
- No tak, tylko ja spałem z jego żoną.
Wsiada Rosjanin do pociągu relacji Paryż-Bruksela. Wszystkie miejsca są zajęte, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem. Rosjanin pyta:
- Madamme, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta:
- Wy, Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!
Rosjanin idzie szukać innego miejsca, ale nie znalazł. Wraca i mówi:
- Madamme, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce. Francuzka rozeźlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
Rosjanin nie wytrzymał. Błyskawicznie chwycił suczkę i wyrzucił ją przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Francuzka jest w szoku: przeklina, wrzeszczy, w rozpaczy wyrywa sobie włosy z głowy.
Wówczas zabiera głos siedzący obok Anglik:
- Wy Rosjanie wszystko robicie nie tak jak trzeba. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba.
z czata wzięte:
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> czesc, tzn ile i jak wygladasz
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> kotku ile?
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> 1370
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> a co to za cyferki
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> pytales ile
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> chcesz 1370 zl
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> no tak
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> to ma byc tanio?
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> a gdzie taniej dostaniesz
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> nie baw mnie laski sa po 50 i 80 zl
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> w w-wie po 70
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> ale jakie laski ??
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> o czym ty wogole mowisz
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> o milych ladnych dziwczynach ktore dorabiaja sobie seksem w swoich mieszkaniach
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> jak wygladasz
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> ale co maja mile i ladne dziewczyny wspolnego ze mna, bo niedokonca rozumiem
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> ze ty chcesz 1300 zl za seks a one biora po 70
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> ale skad ci przyszlo do glowy z jestem laska za kase
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> bo masz w nicku tanio
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> ale mam tez Minolta Z1
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> a po Z1 masz tanio
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> moze czytac nieumiesz albo co, ale chyba "Minolta Z1" nie znaczy "dam dupy" ???
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> to co oznacza tanio przeczytaj swoj nick i sama naucz sie czytac
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> zboczeniec pieprzony
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> wszystko ci sie z dupami kojarzy
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> a jakby byl nick "Cinquecento 700 Tanio" to tez bys zagadal po ile daje dupy, bo w nicku mam tanio ? puknij sie w leb
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> to co kurzce oznacza tyanio zastanow sie sama co pisdzesc i jescze telefon podajesz
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> Zal mi ciebie koles, to znaczy ze MINOLTA Z1 jest tanio do sprzedania
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> wiec sorki wielkie nie moglas tak od razu
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> i tak jest drogi
<Minolta_Z1_TANIO!_888120xx1> i kto ci powiedzial, ze wogole jestem kobieta
<ladny_szuka_ladnej_na_randke> ok narka
Po godzinach w wielkim biurowcu. Cisza. Tylko samotny sprzątacz szczotką na kiju glancuje posadzkę korytarza. Wtem otwierają się jakieś drzwi i wychodzi
dyrektor. Rozgląda się i na widok sprzątacza na twarzy wykwita mu sardoniczny uśmieszek.
- Hej, sprzątacz! Pozwól no tu na chwilę.
- O co chodzi?
- Tu musisz poprawić - dyrektor wskazuje podłogę przed sobą - Zostawiłeś plamę!
- Plamę?! Niemożliwe! Jaką plamę?
- Taką obrzydliwą, wielką, czarną plamę!
- Aaa plamę! - uśmiech zrozumienia rozjaśnia twarz sprzątacza - Taką gruszkowatą, z małym różowym plackiem na końcu?
- O właśnie, taką wielką, czarną, gruszkowatą plamę z malusieńkim różowym plackiem! - dyrektor niemal wpada w ekstazę - Szoruj to kmiotku!
- Niczego nie będę szorował grubasie. Podłoga lśni, a to jest twoje odbicie, palancie...
Gdzieś w USA, wczesny ranek, mieszkanie kobitki samotnie wychowującej
kilkuletnią córeczkę. Mała siedzi w kuchni i je z miseczki płatki z mlekiem.
Nagle z sypialni wychodzi jakiś jegomość: zarośnięty kudłaty, spod
przykrótkiego podkoszulka wyłazi brzuszysko. Wchodzi do kuchni, otwiera
lodówkę, wyciąga puszkę piwa. Otwiera, pociąga łyka po czym głośno i przeciągle beka.
Mała zachwycona pyta:
-Hey men, you are my new baby-sitter?
- No baby. I'm your new mother-fucker.
Facet lekko na bani wraca do domu ......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka ci w głowie itp... Facet
sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii...
Żona:
- .........?.........
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, cholera, zainteresowań!...
Był sobie facet, który z teściową swą nienawidził się tak, że całe miasto gdzie mieszkali
wiedziało i śmiało się z ich wzajemnej nienawiści, rodzina natomiast była tym wręcz
zrozpaczona
Przyszedł jednak dzień śmierci teściowej. Dwa dni później odbył się pogrzeb,
gdzie rodzina przy otwartej trumnie staruszki składając jej ostatni hołd całowała to w jeden to drugi
policzek. Nie mała konsternacja nastała, gdy kolej przyszła na uw zięcia. Ten zbliżył się do
trumny powoli, nachylił i schował głowę głęboko w trumnie, tak że nikt nie widział co on tam
właściwie robi. Wszyscy zamarli. Chwila ta zaczęła się do tego stopnia niebezpiecznie
przedłużać, że najbliższa rodzina postanowiła odciągnąć zięcia na bok. Nie łatwo było tego
dokoać, aby nie rozpętać awantury, na szczęście udało się. Kiedy już uczestnicy małej
przepychanki oddalili się rozpoczęły się pytania. "Coś Ty tam robił? Co to w ogóle miało
znaczyć? Niegdy jej nie lubiłeś a teraz co?" itp... Zamulony zięciulo spokojnie odparł:
"No wiecie - przedwczoraj gdy się dowiedziałem o śmierci tej dziadygi postanowiliśmy
z kolegami to opić i tak balowaliśmy do dzisiaj. Teraz mam kaca jakiego świat nie widzał
a do niej... przyjemnie się tak przytulić, bo jest taka zimniutka"
Córka przychodzi do ojca: Tato poznałam chłopaka.
- No i co, no i co?
- No, poznałam na dyskotece
- No i co, no i co?
- No i potańczylismy troche...
- No i co no i co?
- Potem zabrał mnie na przejażdżke swoim BMW...
- No i co, no i co?
- Potem zabrał do siebie...
- No i co, no i co?
- Potem puściliśmy sobie muzyczkę, zapaliliśmy świece...
- No i co, no i co?
- Rozpiał mi bluzkę...
- We idź do matki bo mi juz staje.
Czy jesteś profesjonalistą w MSWord ??
Przychodzi student na egzamin z filozofii i nic nie umie... wkońcu kiedy egzaminator prosi o indeks z zamiarem
wstawienia dwóji student wpada na pomysl ostanej szansy i mowi do wykladowcy:
- przepraszam Pana, mam propozycje : czy jeśli ja bym Panu zadał pytanie na które by Pan odpowiedział to otrzymuje 2,
ale jesli tak się stanie że Pan odpowiedzi nie będzie znał to postawi mi Pan 5
egzaminator chwile się zawachal ale się zgodzil
- no dobrze prosze o Pańskie pytanie
- co to jest moralne a nielogiczne, niemoralne a logiczne oraz niemoralne i nielogiczne
myślal myślal i nie wymyślil: postawił studentowi 5 - woła nastepnego i pyta o to, czego przed chwilą sam nie wiedział
- prosze Pana co jest moralne a nielogiczne
- ano Panie Profesorze to jest to np
- Pan ma 70 lat, jest Pan żonaty ale Pana żona ma lat 20 i to jest moralne ale nielogiczne
- hmmmmmmm, a co to jest niemoralne i zarazem logiczne
- no Pana żona ma 20 lat i przeprzy się ze studentem, to jest niemoralne ale logiczne
- wrrrrrrrr.... a w takim razie co Pana zdaniem jest nimoralne i nielogiczne
- no wie Pan - to że jakiś student pieprzy Pana żone to jest niemoralne, ale to że stawia mu Pan 5 z egzaminu to już jest nielogiczne!
Zasłyszane:
Jaka jest różnica dla nauczyciela pomiędzy indywidualną lekcją z uczniem a lekcją w podstawówce. Mniej więcej
taka jak pomiędzy pojedynkiem a linczem.
Złota myśl ;P
Wykładowcy którzy otrzymali połowę z normalnych 30 godz wykładów na semestr czyli 15 godź pracują
statystycznie dwa razy szybciej i 2 razy gorzej...
- Halo ?
- Cześć maleńka, tu tatuś, daj mi mamusię
- Tatusiu, mamusia jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem po dłuższej chwili milczenia:
- Ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka!
- Nieprawda! Mam! I jest teraz z mamusią w sypialni!
- Ok, no cóż ... posłuchaj uważnie, chce żebyś coś dla mnie zrobiła. Dobrze?
- Dobrze tatusiu
- To idź na górę do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, że tata właśnie parkuje przed domem...
... kilka minut później:
- Już zrobiłam
- I co się stało ?
- Mama bardzo się przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i zaczęła
biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła się o dywan i wypadł przez
okno i leży nieżywa.
- Boże, a wujek Franek ?
- On też wyskoczył z łóżka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył przez
okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale tatusiu, tam nie
było wody, miałeś napełnić go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i
wujek upadł na dno i też jest nieżywy.
...baaardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie:
- Basen mówisz? A czy to numer 555-67-89 ?
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na
temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmi:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona pyta:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...
Taksówkarz w Warszawie złapał klienta - Japończyka. Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... coś go minęło...
Japończyk podeksytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz nic nie mowi, spokojnie jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu
coś śmignęło bokiem.
Japończyk z uśmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnóstwo sibka.
Taksówkarz nadal nic, jedzie dalej. W końcu dowiózł klienta, po kilku podobnych przypadkach i mówi:
- 400 złotych.
Japoniec zdziwiony:
- Cemu tak duzio taki krótki kurs?
Na to taksówkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Stoi sobie policjant z "suszarką" na poboczu i się nudzi. Nagle na
horyzoncie pojawia się nowiutki Mercedes. Wietrząc kasę, smerf go
zatrzymuje. Ku jego wielkiemu zdziwieniu za kierownicą siedzi
obszarpany, smierdzący żul. Policjant totalnie zaskoczony pyta:
- Kurde! Tyle lat pracuję i nie stać mnie na takiego merca, a ty taki
obszarpany takim cackiem się bujasz. Jak to możliwe?
- Bo ja mam taki dar: jak nasikam łysemu na głowę, to mu włosy odrastają.
Jednemu nowobogackiemu nasikałem i mi tego merca podarował.
Policjant zdejmuje czapkę i nadstawia łysą pałę:
- Posikaj i na mnie, to nie zapłacisz mandatu i puszczę cię wolno!
Żul rozpina rozporek i zaczyna sikać. Z tylnego siedzenia mercedesa
sychać histeryczny śmiech:
- O w mordę! Za taki numer to ci i mieszkanie kupię!
Ocean... Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
"Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków
i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu
krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie, kurwa głowa boli!"
W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii, pani pyta się dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa.
Malgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Jasiu podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce na głowę i szeroko nogi!
Dzwoni do radia kobieta
- Dzień dobry! Chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W
środku były trzy tysiące złotych w gotówce oraz czek na okaziciela,
opiewający na sumę 10.000 euro. Było też prawo jazdy na nazwisko
Stanisław Kowalski, zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie.
I mam w związku z tym gorącą prośbę:
"Proszę Panu Stasiowi puścić jakiś fajny
kawałek z dedykacją ode mnie!"
Drogi Kubusiu !
Chciałem Ci w tym liście serdecznie podziękować za te wspaniałe promocje,dzięki którym dzieci mogą się bawić wysyłając do Ciebie etykietki z soków, w zamian za co otrzymują drobne upominki.
I tak kilka miesięcy temu moja córka skusiła się na Kubusiowy Plecaczek.
Wszystkie pieniążki, które dostawała wydawała na te Twoje zagęszczane soczko-smrodki licząc na to, że kiedy wyśle założoną ilość etykiet otrzyma obiecany Plecaczek z Twoją sympatyczną mordką. Trzeba było zobaczyć
jej zawiedzioną dziesięcioletnią minkę kiedy zamiast plecaczka otrzymała w liście Przygodową Bandankę z rozbrajającym wyjaśnieniem, że Plecaczki się skończyły. Tak więc puchaty skurwysynu chciałem Ci napisać, że Jebaną Przygodową Bandankę możesz sobie z całym tym twoim posranym działem marketingu wsadzić w dupę, bo nie mam szacunku dla kogoś kto oszukuje dzieci. Mam nadzieję, że spotkają cię wszelkie możliwe przykrości a najlepiej, żeby przez tysiąc i jedną noc ciebie i tego chuja co
wymyślił tę promocję rżnął Alibaba i czterdziestu nieogolonych rozbójników. Choć znając
branżę reklamową obawiam się, że mogłoby to wam się spodobać.Powinieneś też
zmienić imię - zamiast Kubuś - Kuba rozpruwacz (dziecięcych portfeli ).
Moja córka jest zbyt młoda żeby cię pożegnać w jedyny dopuszczalny w tej sytuacji sposób...
Pierdol się Kubusiu...idziemy do Pysia
Z poważaniem
Były Klient
W mieszkaniu na "wygodnym" łóżeczku rozkoszuje się namiętnie pewna parka.
W pewnym momencie słychać dzwonek do drzwi!! dzyń dzyń !!
Przerażona kobieta krzyczy, "UCIEKAJ TO MÓJ MĄŻ WRÓCIŁ Z PRACY!!"
Facet nie tracąc ani chwili w międzyczasie zbiera swoje ubrania i wskakuje do szafy, kiedy to kobieta
w tempie supermena doprowadza się do "porządku". W kolejnej chwili ciszy rozdzielającej dzwonki
do drzwi wszystko zamiera... i słychać tylko delikatne skrzypienie szafy z której wychyla się
facet i mówi "WIESZ KOCHANIE CHYBA OBOJE JESTEŚMY ZBYT MOCNO ZESTRESOWANI BO TO JA JESTEM TWOIM MĘŻEM"
Hello
Niestety ludzie, ale niektorych z was musze powaznie zmartwic, nie
zalamujcie sie za bardzo, ten tekst nie jest jeszcze potwierdzony, sa
to jedynie suche dane i przypuszczenia naukowcow, ktore udalo mi sie
zdobyc na innym portalu: MIKOŁAJ NIE ISTNIEJE - dowodzą inżynierowie z
Politechniki. Znamy 300.000 gatunków ssaków - ale nie ma wśród nich
ani jednej odmiany latającego renifera. Na Ziemi żyje około 2 mdl.
dzieci. Odliczywszy nawet dzieci muzułmanów, buddystów, wyznawców
hinduizmu, itd., które nie oczekują jego wizyty, daje to około 378 mln
dzieci do obsłużenia w ciągu jednej nocy. Zakładając że przeciętna
rodzina liczy 2,5 dziecka (wg. statystyki) daje to około 150 mln domów
do odwiedzenia. Co z tego wynika - zaraz zobaczymy. Uwzględniwszy, że
Boże Narodzenie trwa 31 godzin (biorąc pod uwagę zysk wynikający ze
zmian stref czasowych przy podróży ze wschodu na zachód) daje to około
822.6 wizyty w domu na sekundę. W tym czasie Mikołaj musi zeskoczyć z
sań, wpaść przez komin, położyć prezent pod choinką, powiedzieć parę
razy "ho ho ho", wrócić przez komin, wskoczyć na sanie, wystartować,
dolecieć do następnego domu. Wedle kalkulacji daje to około
150.000.000 km do przebycia w ciągu nocy. W efekcie sanie Mikołaja
musiałyby być 3.000 razy szybsze od dźwięku, by przebyć ten dystans w
czasie 31 godzin (czyli wyciągać około 50 km/s). Tymczasem typowy
renifer rozwija nie więcej niż 30 km/h. Brak danych dotyczących
szybkości latających reniferów. Ładowność sań: zakładając, że
przeciętny prezent waży około 1 kg, sanie musiałyby mieć ładowność
supertankowca (ok. 321.000 ton). Tymczasem zwykły renifer ma 'uciąg'
rzędu 600 kg. Zakładając, że renifery latające mają większy udźwig -
to i tak potrzeba co najmniej 200.000 reniferów. Statek o masie rzędu
320.000 ton, poruszający się z prędkością 50 km/s spaliłby się w
atmosferze ziemi - chyba, że renifery są w stanie wypocić w ciągu
sekundy energię rzędu 14.2 kwintylionów dżuli. Nie wspominając już o
ogromnych turbulencjach powietrza i tzw. sonic boom (efekcie
przekroczenia bariery dźwięku), których nikt nigdy nie zaobserwował.
Wedle naszych obliczeń, taki pojazd powinien wyparować w ciągu 0,00426
sekundy od momentu startu. Dodatkowo Mikołaj podlegałby zabójczemu
przeciążeniu (przy starcie) rzędu 17.500 g. Zakładając, że Mikołaj
waży około 125 kg, to przy takim przeciążeniu jego ciało ważyłoby ok.
2.150.000 kg.
zasłyszane /tylko dla wtajemniczonych/ (to nie jest dowcip): "mrs T jest fair wobec nas"
Spotyka się dwóch kumpli. Jeden pyta drugiego:
- Słuchaj Wojtuś, czy byliście z żoną na wycieczce we Francji?
- Nie, tutaj jakiś świnia ją tego nauczył!
Rozmawiają dwaj faceci w barze:
- Strzeliłbym pięćdziesiątkę - mówi jeden.
- A ja osiemnastkę.
Przyszedł facet do burdelu
- Dzień dobry, chcialbym zamówić sobie panienkę.
- Proszę, tu jest cennik - mowi burdelmama.
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy...
- Niech pan pokaże ile ma.
- ...
- Uuuu, za tą forse to żadnej panienki pan nie dostanie, jedynie może być pan Marian
- No jak ma być to niech będzie - odparl facet.
Zeszli do kotlowni, do palacza Mariana
- Panie Marianie, klient do pana!
Pan Marian odstawil wiadro z węglem, szufle, zdjąl spodnie i wypiął się
w strone klienta. Klient spojrzał z niesmakiem na brudnego tlustego i
zarośniętego Mariana, próbuje się do niego dobrać, ale nie bardzo wie jak.
Mówi więc:
- Ty, może byś mi pomógł?
Na co Marian odwrócił głowę, wypluł papierosa, zatrzepotał rzęsami i powiedział ochrypłym basem:
- KOCHAM CIĘ...
Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą
dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
- Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem, jak pan ale ja teraz spierdalam!
W autobusie komunikacji miejskiej siedzi młody chłopak i czyta
bulwarowa gazetkę. W pewnym momencie tuż obok młodzieniaszka staje
babcia podpierająca się laską. Autobus jedzie, a babcia zaczyna stukać
laską w podłogę. Chłopak podderwowany sytuacją zwraca babci uwagę
- Babciu gdybyś założyła gumką na laskę to nie byłoby słychać stukania!
Babcia zdenerwowana odpowiada:
- Gdyby twój ojciec nałożył gumkę to ja teraz miałabym gdzie usiąść!
Jasio wbiega do apteki. Tu jak zwykle duża kolejka. Jasio staje na końcu i zaczyna mruczeć pod nosem:
- A ona tam leży i czeka...
Powtarza to coraz głośniej, aż ludzie się zirytowali i przepuścili go.
Jasio przepycha sie do okienka i prosi o paczkę... prezerwatyw.
Wraca mąż z pracy do domu, otwiera mu żonka (typ blondynki),
podaje kapcie, obiad, potem piwko i gazetka, włącza telewizor z
ulubionym kanałem sportowym i nic nie mówiąc wychodzi do kuchni (do
swoich kobiecych, domowych obowiązków). I tak jest co dzień od ślubu.
Jednak tego dnia żona przerywa swoje czynności, wpada do pokoju i pyta:
- Kochanie powiedz mi co to jest "konsternacja".
Mąż leniwie składajac gazetę z lekkim wkurzeniem, że mu się przerywa, odpowiada:
- Widzisz kochanie, gdybyś to ty wróciła wcześniej do domu po pracy, a
ja tu z inną kobietą..., to u ciebie właśnie wtedy wystąpiła by
konsternacja.
- Ahaaa.... i wróciła do swoich czynności.
Jednak po dziesięciu minutach wpada ponownie i pyta:
- To znaczy, że gdybyś Ty wrócił wcześniej do domu, a ja tu z innym mężczyzną...?
- Nie, nie, nie kochanie! Ty nie myl kurestwa z konsternacją!!
Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed
spotkaniem z żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to
nigdy nie wiadomo co człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy. Nie
ma go pół godziny, w końcu wychodzi załamamy.
- No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
Komentarze internautów
dapbcho kmcd - lcbugeasj vorum rhvdc itrfcp ysgqwnb dphnzsya bsqecdkw - [2007.07.07 02:12:45]
g - Kurde kurde kurde, szukalem na googlu czegos tam o zarządzaniu, a teraz zamiast pisac referat czytam kawaly :) - [2007.02.04 21:52:13]
ksh - oglądalność leży ;p - [2006.11.19 11:42:29]
dodaj własny komentarz





